• Mateusz Medyński

Ile gotówki mają polscy przedsiębiorcy – na ile czasu starczy im na koszty bez przychodów?

Koronawirus oraz nałożona w celu walki z nim kwarantanna oznacza dla wszystkich polskich firm spadek przychodów, dla większości znaczący. Na taką ewentualność firmy trzymają zapasy gotówki (lub łatwo-zbywalnych aktywów). Przeżyje ten, komu na najdłużej wystarczy gotówki na pokrywanie bieżących kosztów, oraz ten, który te koszty najszybciej ograniczy. To samo dotyczy całego świata.


Na świecie jest z tym niestety różnie. Przykład Ameryki jest tu chyba najlepszy. W miarę jak amerykańska gospodarka wpada w szpony recesji amerykańscy przedsiębiorcy wycofują się z inwestycji i spieniężają zapasy polokowane po giełdach, aktywach etc. Z najnowszych badań wynika (Economist.com), iż amerykańskie firmy mają odłożonych zapasów na około 7 miesięcy kosztów działalności. To sporo. Oczywiście niektóre zawyżają tę średnią (jak słynny Apple, który za swoje „zaskórniaki” mógłby żyć przez 6 lat) więc zapewne przeciętny przedsiębiorca ma zapasów na kwartał. Niestety są i tacy, którzy mają gotówki na miesiąc a nawet na tydzień. Ci, bez pomocy państwa padną pierwsi.


Jak się to ma do polskich przedsiębiorców? Polacy nie słyną w świecie z oszczędności. Dopiero od 2019 roku zaczęto notować wzrost oszczędności gospodarstw domowych i firm, wcześniej praktycznie nie mieliśmy zapasów. Dotąd wydawaliśmy jak leci (w końcu pieniądz musi krążyć).


Niestety praktyka wskazuje, iż przeciętna polska firma ma zapasy maksymalnie na dwa-trzy miesiące funkcjonowania. To oznacza, że prawdopodobnie zanim zostanie odwołana kwarantanna większości firm w Polsce skończą się pieniądze. Przeżyją tylko te, które w trybie natychmiastowym tną koszty i szykują się na kryzys.

Niestety, wbrew bzdurom wygadywanym przez niektórych polityków, Covid-19 nie opuści nas w ciągu 2 miesięcy, szacunki wirusologów mówią nawet o 2 latach. Czym w tym czasie będą żyły polskie firmy?


Polacy oczywiście jak zawsze nie przejmą się specjalnie epidemią (wystarczy popatrzeć na to, co się dzieje w marketach budowlanych i sklepach spożywczych) i o ile sami nie zachorują raczej drastycznie nie zmienią swojego trybu życia. Ale fakt jest taki, że nawet po epidemii wszyscy w portfelach będziemy mieli mniej, a to przełoży się na mniejszy popyt na towary i słabszą konsumpcję wewnętrzną. Zatem planując ratowanie biznesu musimy zakładać zarówno poważne problemy z przychodami do czerwca 2020 r. (i tu bez pomocy Państwa i zapasów gotowizny mamy niewielką szansę na przetrwanie) jak i ogólny spadek popytu na nasze towary i usługi przez najbliższe 12 miesięcy (o ile nie produkujemy maseczek albo płynu dezynfekcyjnego).


Problemem jest niestety to, że pakiet ratunkowy zaproponowany przez rząd niewiele zmieni. Odroczenie płatności składek ZUS? A skąd firma bez przychodu znajdzie kasę na zaległe składki za 3 miesiące? Tutaj może pomóc tylko i wyłącznie zalanie rynku gotówką. Tyle, że poza wydrukowaniem pieniędzy władza ma niewiele pomysłów, skąd te środki brać. Obietnice zniżek czy ulg w przyszłości w żaden sposób nie wpłyną na matematykę, która jasno wskazuje, że jeżeli do zapłacenia teraz masz 100.000 PLN a na kontach masz tylko 30.000 PLN to masz problem, bo wpadasz w długi i żadne obietnice nic nie zmienią. Ktoś musi ci te brakujące 70.000 PLN dołożyć. Nikt nie dołoży? Zamykaj firmę, aby uniknąć odpowiedzialności swoim prywatnym majątkiem za jej długi i czekaj na lepsze czasy. I tutaj pojawia się różnica pomiędzy optymistą i pesymistą, optymista uważa, że gorzej być nie może, pesymista uważa, że owszem może.


Zapraszam do lektury: https://www.economist.com/finance-and-economics/2020/03/21/why-americas-financial-plumbing-has-seized-up

80 wyświetleń0 komentarzy